Z tymi lampkami w rowerach mtb jest zawsze problem... Nie ma gdzie ich zamontować,
Najlepiej je zamontować do roweru. Czerwone z tyłu, białe z przodu. Jak niema gdzie, to strasznie dziwny rower to musi być.
...a nawet dobra lampka, dobrze zamontowana de facto zawsze sie rusza, i bywa, że spada, albo przestaje świecić...
U mnie się nie rusza i nie przestaje świecić. Po prostu masz złą lampkę.
Ja osobiście już nie wożę lampe ze sobą. Wiem, żę to "niepoprawne", ale nie jeżdżę nocą, a gdy jadę po ciemku, to jadę po polach, polnych drogach i staram sie jak najszybciej dotrzec do celu.
Czyli jeździsz po ciemku, ale nie nocą?
Ale lampek się używa właśnie wtedy, gdy jest ciemno. Jak byśmy mieli białe noce, to nie trzeba byłoby ich używać.

Mam nadzieje, że na tej polnej drodze, nie spotkasz nigdy nikogo, komu się akurat flaszka skończyła i drogę do sklepu sobie chciał skrócić, lub coś w tym stylu.
@evol_umf
Masz odpowiedź, dlaczego nie ganiają nas, za ponadnormatywne oświetlenie.
Po prostu, nadaj jest masa rowerzystów, którzy jeżdżą w ogóle bez lampek.
Bo to baterie za drogie, bo to niema gdzie przyczepić, bo to dynamo hałasuje, lub, ja w nocy nie jeżdżę.
Szczytem wszystkiego, jest efekt durnowatej kampanii kamizelkowej.
Widuje teraz takich orłów, poubieranych w odblaskowe kamizelki, za to bez lampek - rewelacja.
Rozumiem, że nie używa się lampek na maratonach, ale w ruchu?
Bo to tylko kawałek? - może to być nasz ostatni kawałek.
Lampki tylnej, używam praktycznie całą jesień i zimę, niezależnie od pory, w dzień również.
Jak robi się szaro, również przedniej, nawet na DDR. Czego i wam życzę.