Witam. Wielu z Was posiada hamulce tarczowe, hydrauliczne, bądź mechaniczne i jak o każdy element w rowerze, także o nie trzeba dbać, okresowo czyścić, itd.
Pomimo, że hamulce tarczowe mają opinię zupełnie bezobsługowych, raz zamocowane i wyregulowane nie wymagają żadnych interwencji ze strony użytkownika oprócz wymiany zużytych klocków i odpowietrzenia to jednak czasami trzeba do nich "zajrzeć".
Wbrew pozorom tarczówki, o ile oczywiście chcemy, aby ciągle hamowały maksymalnie efektywnie, wymagają regularnego czyszczenia!
I tak, najlepiej zacząć od tarcz hamulcowych, do czyszczenia których nadaje się benzyna ekstrakcyjna i wiele osób ją stosuje aczkolwiek ma mały minus i pozostawia nieco tłusty film, który potem chwilowo osłabia hamulce. Dobry jest też płyn do mycia naczyć i gorąca woda. Ja natomiast używam do tego deneturatu - jest tani i bardzo dobry, doskonale czyści tarczę i nie pozostawia osadów

Tarcze można zdemontować, jeśli chcemy je umyć bieżącą wodą lub po prostu dokładnie przetrzeć nie odkręcając ich od piasty, co jest wygodniejsze. Wystarczą do tego np. płatki kosmetyczne, które nasączamy denaturatem, następnie przecieramy nimi tarczę z obu stron. Może być też papierowy ręcznik. W żadnym wypadku stare szmaty, które mogą być brudne i w jakichś smarach! Dobry do odtłusczania tarcz jest też alkohol izopropylowy, do kupienia np. w sklepach elektrycznych i z elektroniką.
Co do samych klocków, jeśli nie są zatłuszczone, wystarczy usunąć nagromadzone opiłki i inny syf np. śrubokrętem i dla pewności też przetrzeć "dynksem". Natomiast jeżeli zauważyliśmy pogorszenie jakości hamowania a hamulce nie są zapowietrzone, to prawdopodobnie zatłuszczone są tarcze i co za tym idzie także klocki hamulcowe... Wtedy o ile tarcze jest stosunkowo łatwo odtłuścić, np. myjąc je bierzącą wodą z odrobina detergentu, bądź przecierając wspomnianym dynksem o tyle z klockami jest już trudniej i niekiedy trzeba je wypalić...
Polega to na tym, iż wkładamy je do piekarnika, ustawiamy temperaturę na ok.200st. i wkładamy je na kilka minut (organiczne), bądź kilkanaście (metaliczne). Można też położyć klocki w bezpiecznym miejscu, np. w zlewie, polać benzyną (odrobinę!) bądź denaturatem i podpalić, jeden bądź kilka razy, w zależności od potrzeb.
Sam zacisk i tłoczki wystarczy przedmuchać chociażby kompresorem lub oczyścić np. szczoteczką do zębów; warto też sprawdzić czy nie ma tam rdzy a klocki nie są zapieczone. Można je w tym celu delikatnie rozepchać śrubokrętem, nałożyć odrobinkę smaru lub psiknąć jakimś środkiem smarującym typu CX-80
Po takich zabiegach nasze hamulce powinny odzyskać pełną moc, uprzednio wymagają oczywiście ponownego dotarcia, dlatego wybieramy się na największy zjazd w ololicy i nie żałujemy ich

A jeśli nadal hamulce nie działają jak kiedyś to teraz można być pewnym, że odpowietrzenie jest koniecznością. Na ten temat proponuję założyć osobny watek, gdyż to już wymaga nieco więcej pracy...
Z uwagi na późną godzinę nie chciało mi się robić zdjęć do opisu ale jeśli ktoś ma ochotę i własne patenty, to wrzucać!
Chciałbym aby każdy podzielił się własnymi doświadczeniami i uwagami na ten temat.
Pozdrawiam.