20-05-2012, 00:07:33
1195 Wiadomości - 177 wątkach, - 175 Użytkowników

Autor Wątek: korby, korbusie, korebki... z czym to się je?  (Przeczytany 5264 razy)

Offline evol_umf

  • Moderator Globalny
  • Wtajemniczony
  • *****
  • Wiadomości: 174
    • Zobacz profil
korby, korbusie, korebki... z czym to się je?
« : 02-02-2010, 23:59:15 »
Jeżdżę swoim rowerem średnio 80 -120km tygodniowo. Pomimo, że zima zatrzymuje pociągi, autobusy i całą resztę tego złomu, to mój rower ciągle siedzi przy drzwiach i merda łańcuchem żeby wyjechać na spacer. Przypomniał mi się akurat fakt, że mój korbowód dotarł do mnie uszkodzony ( zewnętrzna uszczelka jednego łożyska była źle wyprodukowana, krzywa i nie pasowała do reszty, musiałem ją oderwać od nierównej tulei dystansowej aby tą splanować ). Fakt faktem - jedno łożysko nie posiada osłony od świata zewnętrznego.   ...z racji wyżej opisanych warunków środowiskowych postanowiłem się temu bliżej przyjrzeć.

Na pierwszy rzut oka widać, że mój rowerek posiada pakiet suportu z zewnętrznym łożyskowaniem.



Jest to Truvativ Howitzer XR z korbą Truvativ Ruktion. Demontaż korby jest identyczny jak w przypadku wszystkich suportów bez zintegrowanej osi.

Demontaż korbowodu:

1. Zdjęcie łańcucha.



 Najłatwiej i najszybciej jest zdejmować łańcuch wyposażony w spinkę. Wystarczy położyć kciuk jednej ręki na połowie spinki, palec wskazujący drugiej ręki na drugiej połowie spinki i wykonując ruchy wahadłowe w kierunku bocznym łańcucha starać się "zgnieść" spinkę aby była "krótsza".

 Jeśli łańcuch nie jest wyposażony w spinkę należy użyć specjalnego rozkuwacza.


2. Odkręcenie ramion korbowodu.
 W tym przypadku wystarczy klucz ampulowy ( imbus ) w rozmiarze 8mm. Odkręcamy śruby przytwierdzające ramiona do osi suportu. Ułatwić może nam zadanie fakt wykorzystania grawitacji, a co za tym idzie - ciężaru własnego ciała. Klucz ustawiamy na przeciw ramiona korbowodu w taki sposób by podczas odkręcania można było oprzeć się na kluczu i na ramieniu.



Śruby z obu stron mają ten sam zwykły gwint drobnozwojowy ( odkręcają się "w lewo" ).



Po odkręceniu śrub korby dalej dumnie siedzą na swoim miejscu i mają "gdzieś" nasze zamiary. Trzeba im nawsadzać... a raczej wkręcić ściągacz. Aby wszystko się powiodło, a żaden element nie uległ zniszczeniu trzeba zadbać o czystość gwintów, można je nasmarować przed wkręceniem klucza. Pamiętajmy, żeby trzpień ściągacza nie wystawał poza jego gwint, umówmy się, że będzie to pozycja "zero".



W moim przypadku otwór wewnątrz osi jest w stanie pochłonąć trzpień ściągacza, z tego względu wsadzam do osi starą śrubę kominową do przykręcania blatów korb



Jeśli wszystko jest OK, to ściągacz powinien dać się wkręcić ręką.



 Wkręcamy go do końca, następnie za pomocą klucza dokręcamy trzpień bez względu na stawiany opór ( można pomóc sobie grawitacją ). Po chwili opór ustępuje a korba zaczyna przysuwać się w naszą stronę, po czym najzwyklej spadnie z osi. Lepiej zaasekurować ją ręką lub po prostu zdjąć.

Teraz wystarczy wykręcić ściągacz z korby i z jego pomocą zdjąć drugie ramię. Nie zapominamy o ustawieniu ściągacza w pozycji "zero"!

Naszym oczom ukazała się oś supportu

.

Z mniej oczywistych powodów udało mi się odkręcić tylko jedną miskę. Trudno, działamy dalej. Wyjęte elementy wyglądają tak:

 

Pełno brudu, na szczęście nigdzie nie widać ognisk korozji, a seryjne łożysko truvativa daje sobie radę i bez dodatkowej uszczelki. Teraz Pora aby wszystko wytrzeć. Najlepiej do takich rzeczy nadaje się stary t-shirt albo ściereczka z mikrofibry. Po usunięciu brudu i dokładniejszym przyjrzeniu się elementom moim oczom ciągle nie ukazały się żadne niepożądane "cosie" w stylu ziarenek piasku, ognisk korozji, wilgoci czy kawałków gumy lub lakieru.
Smarujemy!



Aby dalej utrzymać poprawny stan pakietu musimy zabezpieczyć ewentualne szczelinki przed ingerencją świata zewnętrznego. Do tego celu użyłem smaru ŁT-43, który z rana nabyłem na stacji benzynowej ( cena 10 PLN za 1kg ).
Dokładnie nasmarowałem miejsca, w których stykają się metalowe elementy (oś - łożyska, gwinty misek - mufa supportu) a następnie zamontowałem pakiet w mufie. Nie wolno zapomnieć o nasmarowaniu wewnętrznej części ramion korbowodu stykającej się z osią.



Teraz wystarczy już tylko wszystko poskładać.

A ja, zanim założę łańcuch idę go porządnie wyprać. Pozdrawiam - evol_umf!  8)

(napiszcie co sądzicie o tym małym artykule)
« Ostatnia zmiana: 03-02-2010, 11:29:52 wysłana przez evol_umf »
Jeśli ktoś komuś coś, to ja tyle - o ile - co i owszem.

Offline Ice

  • Wtajemniczony
  • ***
  • Wiadomości: 162
  • http://knandzik.blogspot.com/
    • Zobacz profil
Odp: korby, korbusie, korebki... z czym to się je?
« Odpowiedź #1 : 04-02-2010, 21:39:47 »
evol_umf jak często robisz taki serwis korby ?? 

Offline evol_umf

  • Moderator Globalny
  • Wtajemniczony
  • *****
  • Wiadomości: 174
    • Zobacz profil
Odp: korby, korbusie, korebki... z czym to się je?
« Odpowiedź #2 : 04-02-2010, 22:54:05 »
To był pierwszy raz od założenia, czyli jakieś 3 miechy po 16 dni, każdy roboczy tydzień średnio po 80km = mniej więcej 960km + jakaś stówka na szaleństwa przez miasto, z tego jakieś 60% w terenie po śniegu i mieście po solance.

Wiem, że lakier na ramie wygląda beznadziejnie  :( , ale to nie moja sprawka i rama idzie do malowania na wiosnę  :P
Jeśli ktoś komuś coś, to ja tyle - o ile - co i owszem.

Offline Ice

  • Wtajemniczony
  • ***
  • Wiadomości: 162
  • http://knandzik.blogspot.com/
    • Zobacz profil
Odp: korby, korbusie, korebki... z czym to się je?
« Odpowiedź #3 : 05-02-2010, 08:34:53 »
evol_umf myślałem że tak co 200km robisz bałbym sie wtedy o gwinty  że się szybko wyrobią :/ a ja się tam nic na lakierze nie dopatrzyłem :)

Offline evol_umf

  • Moderator Globalny
  • Wtajemniczony
  • *****
  • Wiadomości: 174
    • Zobacz profil
Nowa korba - SLX FC-M660
« Odpowiedź #4 : 24-07-2010, 14:17:41 »
Dwa tygodnie temu miałem nieszczęście ukręcić lewe ramię korby. Fakt – howitzer wytrzymał sporo i zapewne gdyby nie częste rozbieranie z powodu zdejmowania lakieru, wyrobionej podkładki, uszczelki i odkręcającego się napinacza frezy w korbie by jeszcze długo wytrzymały.
Ta sytuacja zmusiła mnie do przemyślenia kilku spraw. Na pewno nie chciałem zrezygnować z zewnętrznego łożyskowania. Przydatny był w moim przypadku mały blat, gdyż lubię pojeździć tzw. singlami z dużą ilością stromych podjazdów. Do tego ograniczony budżet sprawił, że wybór padł na korbę SLX. Zdecydowałem się też na wersję z 3 blatami (FC-M660 170mm 44-32-22T)i przednią przerzutkę. Tu akurat zastał mnie dzisiejszy dzień i jedyny dostępny od ręki w moim mieście model UP-SWING – Shimano LX. Trudno – biorę to, co jest.

Korbę zamówiłem ze sklepu Formickiego. Pozytywnym faktem było oryginalne pudełko i wszystkie elementy zapakowane w oddzielne woreczki.



Pierwszym dokonaniem było zajrzenie do instrukcji z zapytaniem „Jak jest tutaj z tymi podkładkami?”



Rozwiązanie okazało się konwencjonalne, czyli 3 podkładki dla mufy 68 i 1 podkładka dla mufy 73 - jedna z prawej, w razie pomysłu na montaż przerzutki typu „E”



Po rozpakowaniu i dokładnym obejrzeniu wszystkich elementów nadeszła pora na montaż. Do montażu wkładu suportu potrzebny jest specjalny klucz YC-27BB.
Najpierw wkręcona została lewa miska, w kierunku zgodnym do ruchu wskazówek zegara.



Kolejna była prawa miska wraz z założoną już mufką ale tym razem dokręcaną w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.


 Po zamontowaniu wkładu suportu kolejnym elementem jest prawe ramię korby ze zintegrowaną osią. Wystarczy je po prostu wsunąć (oś jest wytoczona pod wymiar wewnętrzny łożysk a na środku delikatnie zwężona)



Czas na lewe ramię - wystarczy nasunąć na oś. Aby ułatwić zamontowanie ramion pod kątem 180 stopni końcówka osi posiada z jednej strony frez szerszy od reszty. Z kolei on posiada otwór, dzięki któremu zamontowana w korbie plastikowa zapadka uniemożliwia spadnięcie ramienia nawet w przypadku jego odkręcenia i zupełnego poluzowania.



Prawie wszystko. Zostaje już tylko dociśnięcie ramion za pomocą plastikowej śruby i dokręcenie lewego ramienia. I tu pojawił się problem – klucz został w sklepie. Jednak nie sprawiło to dużego kłopotu, bo śruba bez problemu dokręciła się suwmiarką, nawet zbyt mocno i musiałem ją trochę poluzować, gdyż łożyska obracały się zbyt ciężko.



Teraz już tylko przykręcenie pedałów i przerzutki… To nic, że pada – wyruszam w teren!



Zdjęcia hostowane na ImageShack.us
Jeśli ktoś komuś coś, to ja tyle - o ile - co i owszem.

Offline bacik606

  • Moderator Globalny
  • Zaawansowany
  • *****
  • Wiadomości: 258
  • Taurine SL
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: korby, korbusie, korebki... z czym to się je?
« Odpowiedź #5 : 24-07-2010, 18:31:26 »
Dobra robota evol_umf - nic dodać, nic ująć.
Ja ze swojej strony tylko dodam, że aby wydłużyć nieco trwałość łożysk, warto do środka napchać sporo smaru(wewnątrz, na połączeniach tej plastikowej tulejki z miskami,itd)
Pozdrawiam.
Samo nie jedzie!

Offline koleżanka

  • Moderator Globalny
  • Wtajemniczony
  • *****
  • Wiadomości: 146
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: korby, korbusie, korebki... z czym to się je?
« Odpowiedź #6 : 27-07-2010, 15:36:25 »
evol_umf mam do Ciebie pytanie trochę z innej beczki: co to za stojak na ostatniej fotce? Wygląda na solidny i nie zajmuje kupy miejsca.