Jeżdżę swoim rowerem średnio 80 -120km tygodniowo. Pomimo, że zima zatrzymuje pociągi, autobusy i całą resztę tego złomu, to mój rower ciągle siedzi przy drzwiach i merda łańcuchem żeby wyjechać na spacer. Przypomniał mi się akurat fakt, że mój korbowód dotarł do mnie uszkodzony ( zewnętrzna uszczelka jednego łożyska była źle wyprodukowana, krzywa i nie pasowała do reszty, musiałem ją oderwać od nierównej tulei dystansowej aby tą splanować ). Fakt faktem - jedno łożysko nie posiada osłony od świata zewnętrznego. ...z racji wyżej opisanych warunków środowiskowych postanowiłem się temu bliżej przyjrzeć.
Na pierwszy rzut oka widać, że mój rowerek posiada pakiet suportu z zewnętrznym łożyskowaniem.

Jest to Truvativ Howitzer XR z korbą Truvativ Ruktion. Demontaż korby jest identyczny jak w przypadku wszystkich suportów bez zintegrowanej osi.
Demontaż korbowodu:1. Zdjęcie łańcucha.
Najłatwiej i najszybciej jest zdejmować łańcuch wyposażony w spinkę. Wystarczy położyć kciuk jednej ręki na połowie spinki, palec wskazujący drugiej ręki na drugiej połowie spinki i wykonując ruchy wahadłowe w kierunku bocznym łańcucha starać się "zgnieść" spinkę aby była "krótsza".

Jeśli łańcuch nie jest wyposażony w spinkę należy użyć specjalnego rozkuwacza.
2. Odkręcenie ramion korbowodu. W tym przypadku wystarczy klucz ampulowy ( imbus ) w rozmiarze 8mm. Odkręcamy śruby przytwierdzające ramiona do osi suportu. Ułatwić może nam zadanie fakt wykorzystania grawitacji, a co za tym idzie - ciężaru własnego ciała. Klucz ustawiamy na przeciw ramiona korbowodu w taki sposób by podczas odkręcania można było oprzeć się na kluczu i na ramieniu.

Śruby z obu stron mają ten sam zwykły gwint drobnozwojowy ( odkręcają się "w lewo" ).

Po odkręceniu śrub korby dalej dumnie siedzą na swoim miejscu i mają "gdzieś" nasze zamiary. Trzeba im nawsadzać... a raczej wkręcić ściągacz. Aby wszystko się powiodło, a żaden element nie uległ zniszczeniu trzeba zadbać o czystość gwintów, można je nasmarować przed wkręceniem klucza. Pamiętajmy, żeby trzpień ściągacza nie wystawał poza jego gwint, umówmy się, że będzie to pozycja "zero".

W moim przypadku otwór wewnątrz osi jest w stanie pochłonąć trzpień ściągacza, z tego względu wsadzam do osi starą śrubę kominową do przykręcania blatów korb

Jeśli wszystko jest OK, to ściągacz powinien dać się wkręcić ręką.

Wkręcamy go do końca, następnie za pomocą klucza dokręcamy trzpień bez względu na stawiany opór ( można pomóc sobie grawitacją ). Po chwili opór ustępuje a korba zaczyna przysuwać się w naszą stronę, po czym najzwyklej spadnie z osi. Lepiej zaasekurować ją ręką lub po prostu zdjąć.
Teraz wystarczy wykręcić ściągacz z korby i z jego pomocą zdjąć drugie ramię. Nie zapominamy o
ustawieniu ściągacza w pozycji "zero"!Naszym oczom ukazała się oś supportu

.
Z mniej oczywistych powodów udało mi się odkręcić tylko jedną miskę. Trudno, działamy dalej. Wyjęte elementy wyglądają tak:

Pełno brudu, na szczęście nigdzie nie widać ognisk korozji, a seryjne łożysko truvativa daje sobie radę i bez dodatkowej uszczelki. Teraz Pora aby wszystko wytrzeć. Najlepiej do takich rzeczy nadaje się stary t-shirt albo ściereczka z mikrofibry. Po usunięciu brudu i dokładniejszym przyjrzeniu się elementom moim oczom ciągle nie ukazały się żadne niepożądane "cosie" w stylu ziarenek piasku, ognisk korozji, wilgoci czy kawałków gumy lub lakieru.
Smarujemy!
Aby dalej utrzymać poprawny stan pakietu musimy zabezpieczyć ewentualne szczelinki przed ingerencją świata zewnętrznego. Do tego celu użyłem smaru ŁT-43, który z rana nabyłem na stacji benzynowej ( cena 10 PLN za 1kg ).
Dokładnie nasmarowałem miejsca, w których stykają się metalowe elementy (oś - łożyska, gwinty misek - mufa supportu) a następnie zamontowałem pakiet w mufie. Nie wolno zapomnieć o nasmarowaniu wewnętrznej części ramion korbowodu stykającej się z osią.

Teraz wystarczy już tylko wszystko poskładać.
A ja, zanim założę łańcuch idę go porządnie wyprać. Pozdrawiam - evol_umf!

(napiszcie co sądzicie o tym małym artykule)