Dziś uznałem, że siodełko jest dobre

Przerzutka nie jest zła, i sprawowała się znakomicie, amor jest fantastyczny, przełożenia wspaniałe, opony całkiem niezłe, ale cienkie. Również dętki są straaasznie cieniutkie i złapałem gumę dwa razy na przednim kole... jakaś pechowa dętka, no ale warunki też nie były łatwe.
Do rzeczy - dzisiaj wjechałem z dwoma kolegami na Śnieżkę (1602 m n.p.m.), więc mam nowe zdjęcia, co prawda bylo pochmurno, ale na jazde rowerem to świetna pogoda. zdjęcia wstawię wieczorem, bo zapomniałem zmienic ustawień w aparacie i zrobiłem zdjęcia w formacie RAW - teraz trzeba obrobić i skonwertować na jpg

Jechało się dość wygodnie, poza dwoma podjazdami na drodze "brukowej", tzn wyłożonej kamieniami o wielkości ok 10x10 cm i kazdy z nich wystawał ok 3-5cm , były bardzo nierówne, więc niekiedy było niewygodnie, na szczęście - to tylko niektóre odcinki. Po dojechaniu do schroniska "Strzecha Akademicka" zaczęło padac, wtedy też zobaczyłem, że schodzi powietrze więc załataliśmy moją oponę i przeczekaliśmy deszcz. Potem, czasem w lekkiej mżawce jechaliśmy dalej - aż na Śnieżkę, gdzie były takie tłumy, że zrobilismy zdjęcie i pojechalismy dalej, przez czeskie schronisko "Jelenka" do
Ale jest jeszcze jedna rzecz, która mnie zaniepokoiła - hamulce. Czy po długim, bardzo stromym zjeździe, związanym z okresowym hamowaniem i na dole wyhamowaniem do 0 km/h to normalne, że hamulce śmierdzą, dymi się z nich jasnosiwy dymek, a tarcza wygląda na przegrzaną? Czy po prostu się docierają, czy one się tak grzeją? Po czym poznać, że przegrzały się? Cały czas zachowywały własności hamujące, tylko pod sam koniec hamowania na dole było słychać taki ostry hałas, tak jak w samochodzie gdy klocki nie mają juz okładzin ciernych. sprawdziłem, okładzina byla, miała normalna grubość, tylko się dymiło. Potem już hamowałem na zmianę, przednim i tylnym, ale z górki nie zawsze można było depnąć na przedni... Ogólnie jesli chodzi o skkuteczność hamowania było świetnie, tylko w tym najgorszym momencie, gdy zaczęły hałasowac, już musiałem dużo silniej nacisnąć klamkę, żeby wyhamować całkiem.
Chyba panikuję, ale wolę się spytac, bo to pierwsza moja styczność z tarczówkami w rowerze.
Zdjęcia, jak pisałem - wieczorem

Pozdrawiam
Marian