20-05-2012, 00:25:54
1195 Wiadomości - 177 wątkach, - 175 Użytkowników

Autor Wątek: Kross Level A6  (Przeczytany 2436 razy)

Offline evol_umf

  • Moderator Globalny
  • Wtajemniczony
  • *****
  • Wiadomości: 174
    • Zobacz profil
Odp: Kross Level A6
« Odpowiedź #30 : 15-02-2011, 18:25:20 »
Mineralny olej silnikowy 15W40. Przez tą oszczędność uszczelki są wykonane z gumy odpornej na typowe oleje i hamulec można zalać dotem i nie obawiać się o wycieki. Ale najlepszym rozwiązaniem będzie olej, który jest "miły" dla uszczelek nawet w minusowych temperaturach - polecamy olej mineralny np shimano lub (tańszy, a nie gorszy) LHM+ do zawieszenia Citroena, bo te oleje są w stanie uzupełniać drobne uszkodzenia uszczelek i nie powodować wycieków, czego o oleju silnikowym - a tym bardziej DOTcie - powiedzieć nie można.
Jeśli ktoś komuś coś, to ja tyle - o ile - co i owszem.

Offline Marian

  • Wtajemniczony
  • ***
  • Wiadomości: 131
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Kross Level A6
« Odpowiedź #31 : 09-05-2011, 16:33:47 »
Trochę zdążyłem pojeździć w tym sezonie, ale jedyne, co zdążyłem zrobić to przesmarować łańcuch i odtłuścić hamulce. Dzisiaj się wziąłem bardziej za "pielęgnację" pozimową :)
Wyczyściłem cały napęd, nasmarowałem łańcuch zielonym FinishLine'm, wszelkie ruchome połączenia przerzutek, po kropelce do linek. Poza tym kilka razy sążnie prysnąłem Brunoxem na golenie, a także pod simerringi, wytarłem zostawiając lekką warstwę - amortyzator znów odzyskał swoją sprawność i chodzi jakby bardziej "świeżo" :)
Poza tym, jak już pisałem w innym temacie - napełniłem wreszcie od nowa przedni hamulec olejem LHM+, chodzi świetnie, lepiej niż tylny, ale tylny zostawiłem, bo na razie dobrze chodzi i nie ma potrzeby wymieniać oleju.
Przetarłem też piasty i koła, sprawdziłem, czy wszystko działa jak należy. Przerzutek nawet nie było trzeba regulować - wszystko ok :) Nawet wyprałem materiałową nakładkę na ramę "KROSS", świeci się jak nowa :P
Opony też niedawno pompowałem na stacji, więc - Rower jest w pełni gotowy, żeby wyruszyć w teren!! :)
jedyne, czego nie zrobiłem, to nie umyłem go całego, ale brudny to on nie jest, tylko obsypany pyłkami, więc mycie teraz jest trochę bez sensu, pojadę do lasu i będzie znów taki sam :) Umyję po jakiejś błotnistej trasie :)

Dzięki wielkie koleżanka, bacik606 i evol_umf za rady :) Dzięki Wam wszystko poszło znacznie łatwiej, bez użerania się i domysłów :)

Kilka zdjęć jak wygląda dziś:





















Pozdrawiam,
Marian.

Offline Marian

  • Wtajemniczony
  • ***
  • Wiadomości: 131
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Kross Level A6
« Odpowiedź #32 : 11-05-2011, 16:09:55 »
... Aż by się chciało rzec: "radości nie było końca".. jednak koniec przyszedł szybciej niż mogłem się spodziewać.
Jadę sobie wesoło przez las z kolegą, gdy tu nagle zaczął mi łańcuch przeskakiwać na 4tym biegu... Myślę sobie - dziwne, ale popatrzyłem, wsio ok.
Po chwili przeskakiwał na każdym biegu. Myślałem ,że mnie szlag trafi... nie mogłem tego wytrzymać. Już zacząłem pluć na SLXa mysląc, ze nie byłby sobą, gdyby się nie rozregulował...
Fartem przejeżdżaliśmy koło kolegi, wstąpiłem do niego po śrubokręt żeby wyregulować to dziadostwo...
okazało się, że wszystko jest ok. Nie ma czego regulować... coś tam pokręciłem, niby było lepiej, ale dallej przeskakiwało. Na szczęście do domu miałem niedaleko, więc skończylismy swój wypad...
Następnego dnia z samego rana wziąłem się za tajemniczą sprawę przeskakiwania. Uważnie przyglądałem się łańcuchowi podczas kręcenia korbą i.... okazało się, że jedna część ogniwa "rozkuła się", łańcuch wisiał tylko na drugiej połowie, a odstająca połowa powodowała przeskakiwanie. Czym prędzej wsiadłem na rower taty, pojechałem po spinkę, przy okazji umyłem łańcuch w nafcie, nasmarowałem, zapiąłem i już wszystko ok. Przerzutka chodzi wspaniale, łańcuch nie przeskakuje :)

Zastanawiało mnie tylko, czemu tak się stało... po uważnych oględzinach zepsutego ogniwa doszzedłem do wniosku, że chyba musiałem zahaczyć o jakiś kamień, bo ogniwo na brzegach miało takie jakby wgniecenia, otarcia...

No i okazało się, że przednie klocki zostały uratowane moim zabiegiem, nie piszczą już i hamują wyśmienicie, natomiast najwyraźniej tylne są chyba zeszklone, gdyż znów zaczęły piszczeć. No trundo, dojeżdżę je i kiedyś będzie trza wymienić.

Dziś zrobiłem trasę na drugi koniec miasta przez lasy, pola, ulice, chodniki w naprawdę szaleńczym tempie i wszystko spisywało się dobrze, a obciążenia miejscami były potężne, zarówno napędu jak  hamulców i zawieszenia. Zresztą pełno pyłu jest teraz wszędzie, ale wszystko chodzi jak powinno :) Wracając nie było już ostrej jazdy, tylko bardziej rekreacyjna :)
« Ostatnia zmiana: 11-05-2011, 16:16:48 wysłana przez Marian »