Szerokie opony dosyc dobrze zachowują się w zmrożonym sypkim sniegu, natomiast strasznie sie kopią w rozjeżdżonym i grząskim, tak samo w błocie pośniegowym. Ja całą pprzednią zimę przejeżdziłem "zimówką" na kołach...28" i wbrew obawom rower na większych, wąskich oponach zachowywał się lepiej w śniego, niż góral

Miałem tam założone opony 700/43c a więc dosyć szerokie, jak na trekinga ale wąziutkich w porównaniu z typowymi w rowerze mtb.
Snow Stud od Shcwalbe, to taki półśrodek; dobrze będą się zachowywały na lodzie i śliskim podłożu ale już gorzej w głębszym śniegu (z racji stosunkowo małego bieżnika z jego kostkami o dużej powierzchni).
A jesli chodzi o jazdę po lodzie, to mając opony z kolcami jeździ się zupełnie...normalnie. Trzeba tylko pozbyc się strachu

Jeżdżę zimą rowerem juz od kilkunastu lat i śmiało moge stwierdzić, że żadne opony i inne wynalazki nie zastąpią doberj techniki jazdy, którą można nabyć nie inaczej, jak jeżdżąc w takich warunkach.

Pozdrawiam.
P.S Też kiedyś eksperymentowałem z kolcami własnej roboty (wkręty, ćwieki,itp), niestety bardzo szybko się niszczą i dziurawią dętki (pomimo warstwy ochronnej)